Uczniowie czwartej klasy mieli okazję uczestniczyć w nietypowych zajęciach w pracowni garncarskiej rodziny Neclów. Nie były to zwykłe warsztaty plastyczne, lecz spotkanie z rzemiosłem przekazywanym z pokolenia na pokolenie od stuleci.
Rodzinna tradycja sięgająca XVI wieku
Jak wyjaśnił gospodarz pracowni, korzenie garncarskie Neclów sięgają aż XVI stulecia. Gdy w 1897 roku Franciszek Necel osiedlił się w Chmielnie, reprezentował już siódme pokolenie garncarzy. Właśnie tam rozwinęła się charakterystyczna ceramika neclowska, rozpoznawalna dzięki tradycyjnym kaszubskim wzorom i formom. W 1923 roku warsztat odwiedził prezydent RP Stanisław Wojciechowski, przyglądając się powstawaniu glinianych naczyń.
Własnoręcznie wykonane naczynia
Dziś tę historię można nie tylko podziwiać w muzealnych gablotach, ale też poznawać własnymi rękami. Każdy uczeń otrzymał kawałek gliny i samodzielnie uformował wazonik lub miseczkę. Trzeba było nadać glinie kształt, cierpliwie pracować palcami, poprawiać, wygładzać i nie poddawać się, gdy materiał stawiał opór. Chętnych nie brakowało – każdy pragnął stworzyć własne, niepowtarzalne naczynie.
Wartość edukacyjna takich zajęć
Takie lekcje mają ogromne znaczenie. Rozwijają sprawność manualną, wyobraźnię przestrzenną, koncentrację i cierpliwość, a przede wszystkim pokazują dzieciom, ile pracy i umiejętności kryje się za przedmiotem wykonanym ludzkimi rękami. W miejscu, w którym kolejne pokolenia od wieków siadają przy glinie, taka lekcja nabiera zupełnie innego wymiaru. To już nie tylko warsztaty ceramiczne, ale spotkanie z żywą historią i kaszubską tradycją.

